poniedziałek, 27 lipca 2015

Orteza

Od kilku tygodni mamy wyczekiwaną ortezę. Początki noszenia nie należały do najłatwiejszych, ale z każdym dniem jest lepiej i powolutku uczymy się chodzenia. 


Pierwsze dni były dosyć trudne. Nie wiemy do końca z czego to wynikało, ale Olga już po paru minutach od nałożenia ortezy zaczynała płakać i chciała ją zdejmować. Nie byliśmy na to przygotowani, naiwnie sądziliśmy, że wystarczy nałożyć ortezę i wszystko będzie dobrze. Olga wcześniej nauczyła się raczkować i wstawać bez żadnej pomocy, teraz sztywna orteza znacznie jej to utrudniała. Nasza rehabilitantka doradziła nam żebyśmy małej nie forsowali, bo dziecko już na samym początku może się zrazić. I faktycznie już po kilku dniach nasza mała bohaterka zaakceptowała swój nowy „bucik” i teraz nosi go chętnie, po parę godzin dziennie. Oczywiście, na razie nie ma mowy o samodzielnym chodzeniu, ale Olga nauczyła się raczkować z ortezą oraz wstawać na dwie nóżki jeśli może się o coś podeprzeć. Powoli zaczyna chodzić przy wózku (tzn. podtrzymując się i jednocześnie popychając wózek) oraz trzymana za rączki. Także po kilku pierwszych nerwowych dniach teraz obserwujemy codzienne postępy. 

 
Kwestie techniczne. Na początku dr Shadi zalecił zrobienie ortezy ze stabilizacją stawu kolanowego. Przy tak dużym skróceniu istnieje realna możliwość skręcenia kolana przy jakimś upadku. Nasza pani protetyk myślała o zrobieniu bocznej stabilizacji, jednak w trakcie przymiarek okazało się, że to bardzo utrudnia Oldze raczkowanie, a póki co Olga głównie raczkuje. Ostatecznie zrezygnowaliśmy ze stabilizacji i mamy nadzieję, że nic złego się nie wydarzy. Czasami zdarzają się ortezy, w których stopa jest ustawiona maksymalnie stromo w dół. Jest to robione głównie ze względów kosmetycznych, ponieważ w spodniach nie widać ortezy. Jednak w naszym przypadku, gdy docelowo nóżki mają być wyrównane, nie jest to zalecane. Stopa powinna być w swojej naturalnej pozycji, pod kątem 90 stopni. Na pewno nóżka Olgi będzie od razu rzucała się w oczy, ale cóż, taki urok tej wady. Nasza mała bohaterka będzie musiała sobie z tym jakoś psychicznie radzić.

 
Na koniec o pieniądzach. Ortezę wykonaliśmy w firmie Vigo-Ortho, w oddziale w Gdyni. Jest to firma protetyczna, którą polecali nam wszyscy lekarze, także zdecydowana większość rodziców z naszej fejsbukowej grupy korzysta z usług tej firmy. Ceny ortez ze sztuczną stopą (dla dziecka) wahają się od 3 do 5 tysięcy złotych, co dla mnie jest rozbojem w biały dzień. Trzeba przypomnieć, że ortezę podobnie jak buty u dorastającego dziecka wymienia się raz do roku. Nie jest to więc koszt jednorazowy. Wydatki na zaopatrzenie protetyczne są częściowo finansowane przez NFZ oraz PCPR (Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie). W naszym przypadku orteza kosztowała niecałe 1700 pln i w stu procentach została sfinansowana przez NFZ, z czego oczywiście bardzo się cieszymy.


Olga ma teraz dokładnie rok i dwa miesiące. Jeszcze nie chodzi samodzielnie, ale jest na najlepszej drodze, żeby niedługo (raczej kilka miesięcy) uczynić swoje pierwsze kroki. Córeczko, trzymamy za Ciebie kciuki.

2 komentarze:

  1. Na pewno mała przyzwyczai się do noszenia ortezy, a jak podrośnie może uda się zorganizować taką "bardziej" elastyczną. Tak by nie czuła się uwięziona w plastiku :) trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ortezy i stabilizatory dla dzieci i nie tylko: http://abcreha.pl/pl/c/Ortezy-i-stabilizatory/91

    OdpowiedzUsuń